Niestety czasy lokat i obligacji oprocentowanych na 10% rocznie już się skończyły. Także rynek nieruchomości daleki jest od spektakularnych wzrostów. Czy są jeszcze jakieś inwestycje, dające nam ponad 10% rocznego zysku?. Wydaje się, że są to inwestycje alternatywne, a w szczególności inwestycje w złoto i w wino.
Ile można zarobić na inwestycjach alternatywnych?
Jak wszystkie inwestycje, niezależnie czy są to inwestycje „bezpieczne” czy agresywne, nikt nie może przewidzieć ani tym bardziej zagwarantować nam zysku z danego typu inwestycji. W przypadku pewnych inwestycji (np. opcji i instrumentów pochodnych) w ekstremalnych przypadkach możemy stracić nawet całość zainwestowanego kapitału.
Jednakże w ostatnich latach dosyć pewną inwestycją okazało się inwestowanie w złoto.
Przykładowo złoto od stycznia 2006 roku wzrosło z około 500$ do ponad 1100$ za uncje (chwilowo przekraczając nawet 1200$ za uncję na rynku NYMEX). Daje to średnioroczny dochód na poziomie ponad 50% rocznie. Oczywiście mieliśmy tu do czynienia ze spektakularnym wzrostem kursu złota, gdyż średnioroczny wzrost kursu złota z ostatniej dekady to ok. 15%, co jednak jest również imponującym wynikiem.
Rob McEwen, prezes US Gold Corp. prognozuje, w wywiadzie dla Bloomberga, że na koniec 2010 roku uncja złota kosztować będzie 2000 USD, a przed końcem cyklu dojdzie do 5000 USD. Wg niego dojdzie do tego w 2012-2014 roku.
Ile jest w tym racjonalnych przesłanek – nie wiadomo. Być może McEwen zakłada bardzo silną deprecjację dolara w stosunku do innych walut, a tym samym do złota? A może jego wypowiedź ma na celu tylko spekulacyjne zainteresowanie złotem, a tym samym stworzenie kolejnej bańki spekulacyjnej? Biorąc pod uwagę jego prognozy, co do kursu złota z roku 2002 (dla przypomnienia – wtedy za uncję złota trzeba było zapłacić około 350 USD, a Rob McEwen prognozował, że kurs złota w ciągu 9 lat dojdzie do 800 dolarów za uncję), nie wydaje się to już tak nierealne, ale tego dowiemy się dopiero w ciągu najbliższych 2-4 lat.
Dlatego przy inwestowaniu w złoto warto oprzeć się pokusie postawienia wszystkiego na jedną kartę i jednak zdywersyfikować inwestycję.
Kolejną z inwestycji alternatywnych, która może nam przynieść stabilny i dość wysoki zysk (biorąc pod uwagę inne inwestycje), jest inwestycja w wino. Oczywiście nie chodzi tu o wino, które można kupić w supermarkecie czy nawet lepszej winiarni. Chodzi tu o lokowanie pieniędzy w wino inwestycyjne.
Profesjonaliści kupują skrzynki wina inwestycyjnego głównie w Chicago i Londynie. Na rynku brytyjskim, a dokładniej na londyńskiej giełdzie win (Liv-ex) obliczane są główne indeksy rynku win. Indeks Liv-ex 100 to zbiór 100 wyselekcjonowanych win.
Kryteriami selekcji są wiek (nie starsze niż 25 lat), cena oraz obrót. Przez ostatnie 21 lat średnioroczna stopa zwrotu, obliczona dla tego indeksu to prawie 13% (stopa zwrotu w funtach brytyjskich).
Pamiętajmy jednak, że także tutaj, mogą dotknąć nas spadki (przykładowo w roku 2008 pierwszy raz odnotowano ujemną stopę zwrotu na indeksie Liv-ex 100 – indeks ten we wspomnianym roku zniżkował prawie o 15%…)
Z drugiej strony, inwestując w wina należy pamiętać o tym, że nawet, gdy nie trafimy z inwestycją, będziemy mogli się napić doskonałego wina, tak jak robią to Rosjanie, którzy kupują wina na rynku Liv-ex głównie w celach konsumpcyjnych, a nie inwestycyjnych.
Jest to możliwe dzięki temu, że inwestując w wino inwestujemy „fizycznie”, zazwyczaj w 12 butelkową skrzynkę wina 0,75cl. Biorąc zaś pod uwagę minimalną kwotę inwestycji, która wynosi nieco poniżej 5000zł, inwestycje alternatywne w wino wydają się być kuszącą alternatywą dla lokat bankowych czy inwestycji giełdowych.
Zależy w jakiej skali – średnio rocznie da radę. Warren Buffet wyciąga lekko ponad 20% (średnio) od kilkudziesięciu lat. U nas jest trochę gorzej, ale jeśli ktoś aktywnie zarządza gotówką, to czemu nie?